Bokeh test

Jakiś czas temu naszło mnie na przemyślenia związane z obiektywami portretowymi (lub do fotografii produktowej) z zakresu ogniskowych od 80 mm do 135 mm. Myślę sobie: fajnie by było trochę potestować, pomacać, zobaczyć jak to działa w praktyce… Zupełnie przypadkiem okazało się, że znajomy posiada 2 najbardziej mnie interesujące obiektywy Canona: EF 85mm f/1.8 USM i EF 100mm f/2.8L Macro IS USM, które trafiły w moje ręce (dzięki Grzegorz :-)). Tu dodam, że Canona EF 85mm f/1.2L II USM nie brałem w ogóle pod uwagę, jako że jego zakup w moim przypadku nie miałby żadnego uzasadnienia ekonomicznego.

To co mnie interesowało najbardziej to plastyka obrazu, bokeh, czyli sposób oddawania nieostrości lub jak kto woli rozmycia tła. Najpierw trzeba było wymyślić metodykę testu. Założenie było proste: niezależnie od ogniskowej chcę zrobić konkretny kadr. Aby więc obiekt był tej samej wielkości trzeba fotografować z różnych odległości dla różnych ogniskowych. Teraz kwestia obiektu fotografowania. Jako, że test dotyczył „portretówek” naturalnym wyborem byłaby jakaś osoba. Żona nie bardzo była jednak chętna, a żaden z moich chłopaków nie wytrzymałby w miejscu nawet 5. minut. Na szczęście chłopaki zgodzili się wypożyczyć pluszowego misia – cierpliwy z niego gość :-)

Zebrałem więc wszystko co miałem pod ręką, misia posadziłem na taborecie na tle firanki z wzorkami, dołożyłem światełka choinkowe i przystąpiłem do znęcania się nad sprzętem. Poniżej rezultat testów.

(Do ściągnięcia tablica z wynikami testów: Bokeh Test 2800x3400px.)

Potem zrobiłem kilka portretów i kilka zbliżeń…

W tym momencie runęło moje przekonanie – które nie wiem skąd się wzięło – że obiektyw portretowy równie dobrze nadaje się do fotografowania produktów i vice versa. Przykładowe zdjęcia mówią same za siebie.

Po pierwsze minimalna odległość ostrzenia EF 85mm f/1.8 USM dość szybko ogranicza jego zastosowanie do fotografii produktów, a założenie pierścieni makro… no cóż… jakość zdjęć to jedno wielkie nieporozumienie (patrz: zdjęcia nosa misia nr 3 i 4). Za to jego plastyka w fotografii portretowej wręcz urzeka.

Z kolei EF 100mm f/2.8L Macro IS USM jak sama nazwa wskazuje to obiektyw makro (1:1). Poza oczywistymi zastosowaniami do fotografii makro (patrz: zdjęcia nosa misia nr 5 i 6) jest wręcz stworzony do fotografowania produktów. Niestety w zastosowaniach portretowych nie wyróżnia się niczym szczególnym. Tu warto wspomnieć, że to najostrzejszy obiektyw z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia, a stabilizacja obrazu otwiera naprawdę duże możliwości.

Na temat pozostałych obiektywów (EF 50mm f/1.8 II, EF 24-70mm f/2.8L USM, EF 70-200mm f/4L IS USM) nie będę się rozwodził – użyłem ich do tego testu z ciekawości i aby mieć punkt odniesienia. To co mnie zaskoczyło to ogromna różnica w plastyce obrazu między f/1.8 a f/2.8 i mniejszy wpływ długości ogniskowej na rozmycie tła niż się spodziewałem.

Tak więc kolejny raz okazało się, że nie ma rzeczy uniwersalnych: albo obiektyw portretowy, albo obiektyw do fotografowania produktów.

Potem dopadło mnie jeszcze jedno przemyślenie. Skoro mamy w Photoshopie CS6 narzędzia Field Blur, Iris Blur i Tilt-Shift Blur (i kilka fajnych pluginów) czy warto wydać grube tysiące na jasny obiektyw specjalistyczny? Znowu – to zależy… zależy od tego ile zdjęć danego typy wykonujemy. Jeżeli mamy na to czas i chęci to można (z lepszym lub gorszym skutkiem) podrasować zdjęcia podczas postprodukcji. Zawsze to jednak będzie imitacja. Nic nie zastąpi efektu jaki daje dobrej jakości „szkiełko” i przede wszystkim czasu jaki zyskujemy.

Tomasz Niewęgłowski Opublikowane przez:

Fotograf od dzieciństwa. Zawodowo grafik od 2000 r. Obecnie brand designer i założyciel kolektywu kreatywnego Fogravis. Prywatnie mąż, ojciec i miłośnik ciszy na łonie natury.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz